nie.śnienie.

Wpisy

  • sobota, 25 czerwca 2016
    • szpital psychiatryczny

      myślę sobie, że przeszłam jako osoba niezwykle długą drogę. każdy z nas sobie błądzi po tym życiu na różne sposoby, tysiące sposobów...ale zajrzałam tu po długim czasie nieobecności, odnalazłam starego bloga...i jak zobaczyłam datę 2008 rok to pomyślałam, że to cholerny kawał egzystencji upchany w przestrzenie internetowe. nie mam w sobie teraz siły, żeby się konfrontować z tym co wtedy pisałam. znając mój sposób funkcjonowania, niewiele poza dołem i rozpaczą uznałam za godne zachowania...choć z drugiej strony ze wzruszeniem patrzę na poetyckie skojarzenia, które kiedyś w sobie miałam. chyba częściowo już je zatraciłam na rzecz analityczno-racjonalistycznych wywodów. coś za coś. a mimo to nadal nie dorosłam. uparte dziecko w środku mówi: nie chcę, nie chcę, nie chcę! i zaciska piąstki.

      zaopiekuj się mną, nawet jak nie będę chciał.

      no więc ja chcę. zaopiekować to dziecko. i jednocześnie pozwolić odejść jej lękowi, niepewności, wycofaniu. chcę ruszyć dalej z trochę mniejszym obciążeniem, bagażem emocjonalnym. przede mną jeszcze trzy rozmowy kwalifikacyjne. ktoś kto tego nie przeżył, może się mocno zdziwić, że żeby dostać się do psychiatryka trzeba się tak natrudzić. a jednak. proces diagnozy osobowości jest długotrwały a zważywszy na to, że już po pierwszej rozmowie nie mogłam spać - myślę, że pracują tam specjaliści, którzy potrafią się dogrzebać do tego co wyparte i jakoś tym zająć. 

      ...
      ciekawe. jednak nie umiem o tym pisać.
      ...
      no nic. ważne na ten moment jest to, że czekam na decyzję. i ufam, że to będzie mój pierwszy i ostatni pobyt w takim miejscu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      drifting-away
      Czas publikacji:
      sobota, 25 czerwca 2016 14:04
  • piątek, 17 czerwca 2016
    • nawroty

      Nie było mnie tak długo, że aż zapomniałam jak używa się słów i jak mówi się do samej siebie/w białą przestrzeń łączy netowych/ do publiki która nigdy nie wiadomo jak jest duża. Kto się w ogóle na to wszystko natknie, kto potknie się w tych słowach? W większości i tak jestem tu ja, ja, mnie, o mnie, do mnie. I może to potrzebne, może pora wrócić do SIEBIE. W życiu off-line miałam tendencję skupienia się na innych ludziach. A tu należę wyłącznie do własnych emocji. Helou inner world. Otwieram sie na zaufanie. Zaufajnie będzie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      drifting-away
      Czas publikacji:
      piątek, 17 czerwca 2016 13:15
  • piątek, 13 marca 2015
    • żegnaj laleczko

      otworzę pudełko. i wyskoczę na zewnątrz. pociągnę za odpowiednie sznurki. zniknę z sieci błogich blogów. albo po prostu oddalę się na jakiś czas. zblokuję konto/założę nowy dziennik (????). chcę mówić bardziej bezpośrednio. do ludzi wokół. więc na razie będę gadać do mediów bardziej społecznościowych a mniej emocjonalnych...prędzej czy później pewnie wrócę z podkulonym ogonem, samotnie tak jak zaczęłam. hm.
      ...
      jak ktoś chce mi pomachać to może machać, choć nie jest to wymagane. archiwum połknie i ciszę.
      frrr.well.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      drifting-away
      Czas publikacji:
      piątek, 13 marca 2015 00:19
  • środa, 11 marca 2015
  • wtorek, 24 lutego 2015
    • coffee, pie and..

      murder mówi do mnie napis z podkoszulka. dziś dzień celebracji filmu z tartakami i dziewczynami w kraciastych spódnicach w tle. słucham muzyki, która w dzieciństwie powodowała ciarki. i nadal powoduje.

      Through the darkness of future past, the magician longs to see, one chance out between two worlds, fire walk with me

      ognia we mnie dziś mało. raczej szary proszek w przełyku. jedzony łyżeczką prosto z popielnicy. na szyi łańcuszek z kwiatuszkiem oraz zapięta do ostatniego guzika koszula w groszki. umiem zapakować nicość tak ładnie, że nawet nie kapniesz się że wciskam bubla. dla efektu nauczyłam się nawet chodzić na obcasach. w dwa dni.

      och, nie pierdol. jaka nicość. tyle osób ci mówi o tym jak cię cenią, lubią, niektórzy mało zorientowani nawet zazdroszczą. jak to jest żyć w zgodzie z ideałami, które nam przeszły jak mieliśmy 17 lat? opowiedz nam, jak to jest robić takie fajne akcje i wychodzić do ludzi z własnymi inicjatywami? jak się czuje człowiek taki jak ty i czy możesz poczęstować mnie papierosem?

      mogę.
      i jednocześnie nie mogę.
      nie mam siły iść dalej. strasznie dużo we mnie zwątpienia, osamotnienia, strachu że to nie prowadzi mnie do stabilizacji a i wartość dodana w postaci łudzenia się, że dla kogoś to jest istotne pryska jak bańka po krótkim eksperymencie myślowym pt. kto przejmie twoją rolę jak przestaniesz to robić, ewentualnie - kto doświadczy twojego braku?

      pustkę łatwo wypełnić i naprawdę ostatnią rzeczą w której powinniśmy upatrywać sensu działań są ludzie wokół. albo to w tobie samej jest albo przepadłaś. nie możesz się złościć, że inni wybierają karierę skoro niewiele masz do zaproponowania. poza ideami, które no helou, raczej słabo się sprzedają. jakbyś tak miała żyłkę do biznesu, jakąś przynętę-zanętę to może, może...
      a tak? co masz? tylko siebie samą. słaba oferta.

      noooo. jak mam dobry humor to nawet i ciebie cenię. ale dziś, po kolejnym wieczorze w którym poczułam do cna własne osamotnienie i znów musiałam wycierać czarny tusz spod oczu chowając się w kiblu knajpy...zaczęłam na poważnie myśleć. ile jeszcze, ile mam się łudzić na zmianę.

      samosięniezrobi.

      wiem.

      kurwa.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      drifting-away
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 lutego 2015 23:35